Admiral’s Cup to jedne z najbardziej prestiżowych regat na świecie, a możliwość startu w nich to marzenie każdego żeglarza. Pamiętam, że jako mały chłopak w klubowych kuluarach słyszałem opowieści o tych regatach i marzyłem, że fajnie by było kiedyś je zobaczyć. I tak po wielu latach, krok po kroku, ze łzami szczęścia w oczach miałem zaszczyt nie tylko zobaczyć te wszystkie piękne jachty, ale nawet udało mi się uczestniczyć w tegorocznej edycji. Do udziału zostałem zaproszony przez niemiecki team „Imagine”, na jachcie TP52, i nie muszę tu wspominać, że te kadłuby są stworzone do rywalizacji na najwyższym poziomie.
Nasza załoga składała się z niemieckich, doświadczonych żeglarzy regatowych oraz „prosów” z Nowej Zelandii, Anglii i Szkocji, a także mnie – skromnego żeglarza z naszego ukochanego „Żabioka” – jedynego Polaka na pokładzie i jednego z dwóch startujących w całych regatach. Pomimo różnych narodowości szybko znaleźliśmy wspólny język na wodzie. Regaty były prawdziwym sprawdzianem umiejętności. Wody Solentu i legendarne Cowes na wyspie Wight zafundowały nam zmienne warunki pogodowe. Silne prądy i wymagająca trasa sprawiły, że każdy dzień był pełen wyzwań. Pomimo początkowych trudności nasz międzynarodowy zespół wykazał się niesamowitą determinacją i zgraniem. Każdy z nas dał z siebie 100%, a na wodzie byliśmy jednością. Chociaż zajęliśmy 10. miejsce w klasyfikacji generalnej, była to niezapomniana lekcja i dowód na to, że nawet najmniejsze potknięcie ma znaczenie w walce o czołówkę.
Najważniejszą częścią Admiral’s Cup były słynne regaty Rolex Fastnet Race. To legendarna trasa o długości ponad 600 mil morskich, prowadząca z Cowes do Cherbourga przez słynną skałę Fastnet Rock. W Fastnet Race nasza załoga pokazała, na co ją stać. Od początku do końca walczyliśmy o każdą pozycję, a ciężkie treningi i wcześniejsze ściganie przyniosły efekty. Mimo zaciętej rywalizacji, w której brali udział najlepsi żeglarze świata na najpiękniejszych i najszybszych jachtach, udało nam się wywalczyć wysokie 5. miejsce. Ten wynik to naprawdę bardzo dobre miejsce i potwierdzenie, że zgrana, międzynarodowa załoga potrafi osiągnąć wiele.
Jestem dumny z naszego występu. Wiem, że wiele osób pomyśli, iż to słabe 10. miejsce, ale proszę mi uwierzyć, że to 12 dni solidnych, wymagających ogromnego wysiłku i skupienia, a sam wynik w Admiral’s Cup nie oddaje w pełni naszych ambicji i zaangażowania. Piąte miejsce w Fastnet Race to z kolei ogromny sukces, który dodaje nam wiatru w żagle na przyszłość. To był niezapomniany czas pełen emocji, ciężkiej pracy i pasji.
Chciałbym podziękować całej załodze „Imagine” za niesamowite doświadczenie i wszystkim, którzy nas wspierali – rodzinie, przyjaciołom i sponsorom. To dzięki wam mogłem tam być. Za niedługo kolejne wyzwanie, jakim będą Mistrzostwa Świata w Tallinnie, a potem… ajjj, już się nie mogę doczekać 🙂
Z pozdrowieniami dla załogi KSW HUTNIK POGORIA
Adam Kominek